Miss grilla na pograniczu kultur

Zupełnie przez przypadek zabłąkałem się kiedyś w górach. Strudzony, nie mogąc znaleźć drogi do domu z radością zatrzymałem się na jakimś widokowym tarasie. Wokół uwijało się kilkanaście mocno wytapetowanych i opalonych kobiet a wśród nich wrzeszcząca, podstarzała Lady. Z trudem dostałem się do sali, gdzie na scenie dumnie świecił tandetny neon – Wybory Miss.  Jakież było moje zdziwienie gdy pląsające na tarasie opalone niunie okazały się być kandydatkami do tego zacnego tytułu. Squaw podrygiwały w rytm przebojów disco polo zarzucając zafarbowanym obowiązkowo na czarno włosiem. Włos owszem długi był ale jakiś taki dziwny, więcej miał w sobie czarnej farby niż włosów. Skóra mękom solariów okrutnym poddawana musiała być miesiącami, bo kolor jej zbliżony był do cery rdzennych mieszkańców Egiptu. Ciarki intelektualne przeszyły moją rozedrganą niespodziewanymi emocjami duszę gdy z ust góralskich squaw zaczęły wydobywać się dźwięki – jak zbawić świat i czemu ach czemu one uczynią to najlepiej. Nad moją głową fruwały drinki przerzucane nieustannie przez gawiedź do znajomych z pierwszych rzędów. Za mną młodzieńcy o płomiennych oczach mlaskali z radości przy każdym wyjściu nowej squaw. Na szczęście podstarzała Lady po trzech godzinach katuszy oznajmiła, że spektakl dobiegł do końca. Tapety zwycięskich squaw rozmyły się pod wpływem rzęsistych łez, obfitszych niż wody Niagary. Góralskie squaw wsiadły oszołomione szczęściem do grosse BMW swoich karko – silnych, słabo – mownych menów. Wybory miss grilla dochodziły do końca. W dolinie dogasały ostatnie solaria.  Góralu czy Ci nie żal ?

VN:F [1.9.10_1130]
Ocena: 5.0/5 (5 głosów)
Miss grilla na pograniczu kultur, 5.0 out of 5 based on 5 ratings
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz