Blog Nołlajfów, odcinek 2×01

W ciągu jednego dnia zrobiłem 3 rzeczy po raz pierwszy w życiu. Wiele się nauczyłem, dużo się postresowałem. Mam nadzieję, że nie zrobiłem z siebie idioty, a jeśli już, to conajwyżej przed sobą.

Primo: kupiłem ręcznik, w zasadzie dwa: takie zwykłe, kąpielowe, jeden-drugi-duży-mały. Nie napisałbym tego, gdyby nie to, że faktycznie zdarzyło mi się to pierwszy raz. Trochę wstyd się przyznać, ale wszystkie poprzednie ręczniki  podkradałem matce z domu. Udałem się do takiego specjalnego sklepu z ręcznikami i pościelą (który nota bene mijam codziennie w drodze na obiad, przynajmniej obyło się bez dwutygodniowego pytania się znajomych i wujka googla gdzie takie coś jak „ręcznik” się kupuje). Tam – szafa z wyłożonymi ręcznikami chyba wszystkich kolorów świata, całe spektrum od niebieskiego do czerwonego z białymi, czarnymi, szarymi, białymi i écru.
Oczywiście tutaj dałem się zaskoczyć i kompletnie nie wiedziałem, jaki kolor wybrać – trwało to jakieś 10 minut, aż poszedłem w czerwień. Taką, że aż bałem się ten ręcznik z czymkolwiek innym wyprać.

Secundo: poszedłem pierwszy raz w życiu na siłownię. Mógłbym podać tutaj długą listę powodów, dla których nie zrobiłem tego wcześniej, z czego połowa dotyczyłaby mojego lenistwa, a druga socjofobii (kurna, jedno ‘i’ czy dwa). Jak pójdę tam więcej niż kilka razy (czyli kilkanaście), to podzielę się obserwacjami, bo na razie jestem na etapie unikania wzroku innych i chowania się za kumplem, który mnie tam wyciągnął (żeby sobie nikt nie myślał, że ja tam się sam wybrałem). Oczywiście po powrocie rąk do góry unieść nie mogłem, a na następny dzień wstać z łóżka.

Może nie będę się o tym rozpisywał, skoro każdy już wie, o co chodzi.

Tertio: coś powiązanego z siłownią, od tego mój pobyt tam się zaczął. W sumie oddzielam to tylko dlatego, że wiąże się z tym odrębny pakiet uczuć i bagaż doświadczeń (w zasadzie tylko przygotowanie teoretyczne z wykorzystaniem multimedialnych technik edukacyjnych – filmików na youtube’ie). Bieżnia.

Obiecuje, że od dzisiaj nie będę się śmiał z filmików „treadmill fail compilation”, nawet jeżeli osoby na nich występujące wykazują się wyjątkowym nieogarnięciem. Co prawda ja nie spadłem z tej machiny ani nic mi się nie stało, ale bałem sie okrutnie.
Jeżeli temat bieżni-na-wesoło, to od dziś tylko w wykonaniu kotków…

Kliknij, aby zobaczyć… lub piesków:

PS. A ikona wpisu to nowe „mądrości brożeńskie” czyli napisy w przejściu podziemnym.

VN:F [1.9.10_1130]
Ocena: 5.0/5 (12 głosów)
Blog Nołlajfów, odcinek 2x01, 5.0 out of 5 based on 12 ratings
nolife2

Informacje o nolife2

Jak się masz, nolife2? Wyloguj się...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nastrój się. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Blog Nołlajfów, odcinek 2×01

Dodaj komentarz