Kulturalnie

Biali na Bali

Saturday, 19.10.2013 09:00 |  Autor: Joanna Pinkwart | 
Rozmowy |  Kulturalnie
A gdyby tak rzucić to wszystko, wyjechać na koniec świata i zacząć robić wreszcie tylko to, co się naprawdę lubi? Wiele osób zadaje sobie to pytanie, ale tylko niektórzy decydują się na ten krok. Mariusz Radyko i Adam Piotrowski należą do tej nielicznej grupy. Spotykamy się w Indonezji, na wyspie Bali. Adam zaprasza nas do swojego biura. Rozglądam się – widzę tylko plażę, leżak i komputer. To właśnie jego siedziba. Obok biuro Marcina; ono musi być już trochę bardziej rozbudowane. Marcin jest instruktorem nurkowania, więc ma także łódkę i korzysta z zaplecza zaprzyjaźnionej restauracji, na którym trzyma sprzęt. Obaj szczęśliwi, opaleni i bezpośredni. Mieszkają tu już osiem lat.
Fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Adam Piotrowski w swoim biurze, fot. Joanna Pinkwart
Mariusz Radyko z żoną Ike, fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Adam Piotrowski w swoim biurze, fot. Joanna Pinkwart
Mariusz Radyko z żoną Ike, fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Adam Piotrowski w swoim biurze, fot. Joanna Pinkwart
Mariusz Radyko z żoną Ike, fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Adam Piotrowski w swoim biurze, fot. Joanna Pinkwart
Mariusz Radyko z żoną Ike, fot. Joanna Pinkwart
Fot. Joanna Pinkwart
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 2 ocen.

„Trendy”: W Polsce mieliście dobrą pracę, zarabialiście dobre pieniądze, mimo to postanowiliście zaryzykować. Nie baliście się?

Mariusz Radyko: W Polsce pracowałem w korporacji: krawat, telefon, samochód służbowy, delegacje… Po jakimś czasie to się stało naprawdę strasznie męczące i uciążliwe, szczególnie brak życia prywatnego. No i może jestem nienormalny. To oczywiste, że rzucenie dobrej pracy w dobie kryzysu jest głupotą. Kilka osób wdało się ze mną w taką dyskusję, a że mam niewyparzoną gębę, to powiedziałem im, że najważniejszym wydarzenie w ich życiu będzie ich własna śmierć. Że już od tego momentu aż do ich śmierci jedyne, co ciekawego może się wydarzyć, to ślub córki albo narodziny wnuków – i tyle. Nie będzie tego czegoś, co jest ciekawe w życiu. Nie ma impulsu do zrobienia czegoś ciekawego. Sprzedawanie (nieważne czego: piasku, desek sedesowych, czegokolwiek innego) jest nudne.

My tak naprawdę sprzedajemy marzenia – a przy tym realizujemy swoje. Nie byłem na pewnym wulkanie, bardzo długo chciałem tam pojechać. Nagle trafiła się grupa turystów i wszedłem z nimi na ten wulkan! Super – jestem tam, a jeszcze mi za to płacą. Albo: jedziemy na safari nurkowe na Komodo. To piękne miejsca. Ja sam też nurkuję z grupą i w takich warunkach jestem w pracy. To jest niesamowite! Sam bym za taki wyjazd chętnie zapłacił. Podczas takich wyjazdów często bawię się nawet lepiej niż turyści. Chociaż nie wiem, czy to akurat jest dobre w tym fachu.

Adam Piotrowski: Dla mnie to nie był aż tak bardzo inny świat, bo przez 10 lat jeździłem po Azji jako dziennikarz amator, korespondent Polskiego Radia. Stopniowo przyzwyczajałem się do azjatyckiego życia, więc trudno mi mówić z perspektywy osoby, która została wrzucona w ten świat. Ale na pewno mieszkanie i praca tutaj wymagają cierpliwości, otwartości na inność. Chęci, żeby się uczyć nowych rzeczy. Przenosząc do Azji kategorie myślenia, jakie mamy w Europie, bardzo trudno się tutaj odnaleźć.

1 2 3  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.