Kulturalnie

Ciekawość: pierwszy stopień do poznania. Teresa Torańska

Sunday, 07.04.2013 09:00 |  Autor: Katarzyna Kasprzyk | 
Z innej beczki |  Kulturalnie
W młodości chciała zostać pianistką. Nie była perfekcyjna w graniu, więc zrezygnowała. Na szczęście dla polskiego dziennikarstwa, bo stracilibyśmy mistrzynię wywiadu.
Fot. Michał Korta
Fot. Michał Korta
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 3 ocen.

Wywiad w psychologii czy medycynie to jedna z ważniejszych, podstawowych metod badania i diagnozowania. Ma wiele zalet: dostarcza mnóstwa danych, jest wygodny i pozwala na szybkie zebranie potrzebnych informacji. Wywiad odkrywa subiektywną stronę przeżyć badanego. Bywa formą quasi-terapii, służy jednak głównie poznaniu. Dlatego pacjenta należy słuchać aktywnie, nie oceniać, akceptować (osobę, niekoniecznie czyn), podążać za wypowiedziami. Nie można „rozgrzebać” rozmówcy, mówiąc żargonem psychoterapeutów, czyli otworzyć za dużo ran na raz i zostawić samego. Wywiad wymaga od prowadzącego specyficznych umiejętności i doświadczenia.

Teresa Torańka, mimo że nie była terapeutką, umiejętności niewątpliwie miała. Każdy, kto kiedykolwiek przygotowywał wywiad wie, że ta praca nie ma nic wspólnego z samym spisaniem słów rozmówcy. Wywiad to skomplikowany proces logistyczny. Na początku to dokumentacja, zbieranie danych, rozmowy z bliskimi. Rozmową powinno się pokierować, kontrolować ją, wręcz reżyserować sytuację. Zadać odpowiednie pytania i odpowiednich nie zadać Później wygląda to jak swobodny ciąg wypowiedzi naszego gościa, ale dziennikarz powinien mieć w głowie plan i pilnować logiki rozmowy. W dobrym momencie należ dopowiadać i przerywać, studzić emocje lub je podkręcać. Następnie musimy oczyścić wypowiedź rozmówcy z naleciałości mowy potocznej, wydobyć to, co prawdziwe i charakterystyczne. Zostaje autoryzacja i namówienie do publikacji, bo fakt, że rozmówca zgodził się na wywiad, wcale nie znaczy, że zgodził się na jego upublicznienie.

Jak zostać polską Fallaci?

Torańska dziennikarką została z przypadku, skończyła prawo, pisać zaczęła z nudów, wysłana nakazem pracy do wydziału finansowego Powiatowej Rady Narodowej w Piasecznie. Jej pierwszą redakcją był tygodnik „Argumenty”, organ Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli, pierwszym nauczycielem Jerzy Ambroziewicz, dawniej reporter „Po Prostu”. Później był miesięcznik turystyczny „Światowid” i „Kultura”. Tam reporter pisał tylko jeden tekst miesięcznie, był to jednak materiał nabity znaczeniowo, przemycający treści jak w grepsie.

1 2 3 4  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.