Kulturalnie

Diamenty, vena amoris i Rihanna

Saturday, 02.11.2013 09:00 |  Autor: Adam Studziński | 
Z innej beczki |  Kulturalnie
Łupem zuchwałego rabusia pada ogromna ilość południowo-afrykańskich diamentów. Okazuje się, że pewien szaleniec wykorzystał je do budowy gigantycznego laserowego generatora krążącego po orbicie okołoziemskiej. Świat staje na krawędzi zagłady…
Diamenty. Nie ma dwóch takich samych. A nie każdy z nich jest dobrą inwestycją.
Diamenty. Nie ma dwóch takich samych. A nie każdy z nich jest dobrą inwestycją.
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 3 ocen.

To oczywiście fabuła siódmej części przygód agenta 007, zatytułowanej Diamonds are forever. Wieczne są jednak nie tylko diamenty, ale też miłość i pożądanie, jakimi od wieków darzy je ludzkość.

Historia diamentów sięga czterech miliardów lat wstecz i dwustu kilometrów w głąb ziemi. Tam i wówczas, pod wpływem ekstremalnego ciśnienia i temperatury, fragmenty węgla zmieniły sposób krystalizacji, stając się diamentami. Docenili tę przemianę już starożytni Egipcjanie, przydając diamentom moc vena amoris. Dla antycznych Greków były one łzami bogów, i uważali je za adamas, czyli niezwyciężone. W XV wieku arcyksiążę Maksymilian I Habsburg jako pierwszy odnotowany w kronikach miłosnych, oświadczył się wybrance swego serca pierścieniem z diamentem. W XIX wieku wybuchały diamentowe gorączki poszukiwaczy, niewiele mniejsze od tych złotych. A kiedy w połowie XX wieku Marlin Monroe zaśpiewała Diamonds are a girl's best friend..., wszystko stało się jasne – kobiety już wiedziały, czego pragną najbardziej na świecie. Ale po ostatnim kryzysie ekonomicznym diamenty zyskały jeszcze jedno oblicze – inwestycyjne. W czasach spadków giełdowych indeksów, spektakularnych bankructw fabryk, banków i całych państw, diamenty okazały się doskonałym sposobem na zabezpieczenie swojego kapitału.

Nie ma jednak dwóch takich samych diamentów, a nie każdy jest dobrą inwestycją. Diament, który z zyskiem można sprzedać po upływie kilku, a jeszcze lepiej kilkunastu lat, powinien mieć wysokiej klasy kolor (najwyższa ocena to „D”), odpowiednią wagę (liczoną w karatach, gdzie 1 ct = 0,2g), strukturę pozbawioną zanieczyszczeń (ocena IF lub LC) oraz doskonały, proporcjonalny szlif. Diament inwestycyjny posiadać musi także certyfikat, potwierdzający jego właściwości i autentyczność.

1 2  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.