Przybliżony obraz egzotycznej Kuby przez dobrze ją znającą Basię Radwańską sprawił, iż uczestniczki spotkania w krakowskiej Galaktyce Kobiet zamarzyły o podróży. Opowieści podróżniczki nie tylko wywarły wrażenie, ale rozbudziły chęć poznawania świata. Zachęciły do podróży, zwiedzenia Kuby, skosztowania kubańskiego cygara i złocistego rumu. Do zatańczenia salsy w ramionach namiętnego Kubańczyka.
Kuba i Argentyna są ulubionymi krajami Basi Radwańskiej, podróżniczki, specjalistki od Ameryki Łacińskiej, współpracowniczki „National Geographic”, a także znanego programu TVN pt. „Kobieta na krańcu świata”. Współorganizuje ona wyprawy w najdalsze regiony świata - od Meksyku, poprzez Kubę, Brazylię, Peru, aż do Patagonii dla krakowskiego biura „MK Tramping”. Podczas swoich wypraw przemierza ekwadorską dżunglę, spływa Amazonką, a nawet zeszła w głąb kanionu Colca w Peru. Zaprzyjaźniona z miejscowymi czarownikami przeszła wtajemniczenia "czarnej" religii potomków afrykańskich niewolników - santeria. - Wszędzie tam dokąd wybieram się w kolejną podróż zaczyna mi się podobać, zaczynam tam pomieszkiwać i wracać w to miejsce co jakiś czas – mówi. - Cała kula ziemska jest moim domem. Mam jednak swoje ukochane kraje, a także zaprzyjaźnione rodziny, które niemalże mnie „zaadoptowały”.
Zwiedzenie odległych zakątków świata utrudnia często brak towarzystwa. W przypadku braku partnera, najbliższe przyjaciółki - idealnie nadające się na towarzyski podróży – często nie mogą sobie pozwolić na wyjazd. Jedna ma do spłacenia kredyt, druga ma małe dziecko, trzecia męża, który nie pozwoli na babskie wojaże. Perspektywa wypadu z całą rodziną koleżanki raczej zniechęca do wymarzonych wakacji. Posiadanie swojej „połówki” natomiast, nie zawsze jest licencją na udaną podróż. Okazuje się bowiem, że druga osoba nie może tym razem zaplanować urlopu lub woli wyjechać w znajome miejsce, „tam gdzie zawsze”. I znowu wypada ustąpić, zrezygnować ze swoich pragnień. Odłożyć marzenie do coraz bardziej zapełnionej szuflady z napisem „nieokreślona przyszłość”. A może gdyby tak…






