Kulturalnie

Krakowski tygiel kultularny: W jak Wytwórcy – rzemieślnicy XXI wieku

Friday, 18.09.2015 12:45 |  Autor: Jarek Knap, Katarzyna Kasprzyk | 
Krakowski tygiel kulturalny |  Rozmowy |  Kulturalnie
W najbardziej kreatywnej dzielnicy w Krakowie, na Zabłociu, na 350 metrach przestrzeni twórczej, kilkadziesiąt osób stworzyło społeczność współczesnych rzemieślników, czyli "Wytwórnię". To otwarta pracownia, prototypownia i po prostu miejsce pracy, gdzie można za przystępną cenę, jak na normy co-workingu, wynająć biurko. Miejsce idealne dla artystów (głównie sztuki użytkowej), inżynierów, architektów, grafików, programistów, czy miłośników majsterkowania.
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Maciek Chart-Olasiński, fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
fot. KKasprzyk
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 2 ocen.

O "Wytwórni" rozmawiamy z Maćkiem Chartem-Olasińskim, jednym z założycieli i organizatorów tego fablab'u.

Jarosław Knap: Jak przychodzi się do Was, to na pierwszy rzut oka widać te wszystkie maszyny: dlaczego nazywacie to miejsce "wytwórnią" a nie po prostu warsztatem ?

Maciek Chart-Olasiński: Bo wytwarzamy tutaj nie tylko produkty, to też miejsce powstawania na przykład usług czy projektów. Tworzymy wiele różnych projektów na przykład graficznych. Łączymy nasze działania: wytwarza się tutaj zarówno przedmioty fizycznie i nie-fizyczne, a oprócz tego, myślę, że wytwarzamy jakąś wartość społeczną, więc nazwa "wytwórnia" działa na kilku poziomach.

JK: A konkretnie ?

MO: Przeróżne obiekty fizyczne, meble, przedmioty użytkowe z drewna, ceramiczne… Mamy całą salę poświęconą "lekkim" pracom, czyli sitodrukowi, renowacji mebli, tapicerstwu, malarstwu.

JK: Taki warsztat wielofunkcyjny?

MO: Dokładnie, ale nie tylko. Mamy też salę co-workingową do projektowania, tam pracują architekci wnętrz, krajobrazu, projektanci produktów. Zawsze chcieliśmy łączyć różne techniki, różne branże kreatywne, bo z tego zawsze wynika jakaś nowa wartość. Wynika ona chociażby z tego, że można się czegoś nowego nauczyć, coś podejrzeć, wspólnie stworzyć lepszy projekt, albo po prostu zainspirować się wzajemnie.

Katarzyna Kasprzyk: Powstało już coś takiego interdyscyplinarnego?

MO: Tak naprawdę każda produkcja rozpoczyna się od projektu, a później konieczna jest współpraca: architektów, konstruktorów, wykonawców. Przykładem takiej współpracy jest powstała dla Muzeum Morza w Gdyni makieta stoczni. Wyzwanie zarówno projektowe jak i konstrukcyjne, bo makieta ma kilkanaście metrów. Aktualnie produktem na którym pracujemy są mikro parki. To obiekty małej architektury, które można umieścić w przestrzeni miejskiej. Takie bardziej rozbudowane ławki z wkomponowaną zielenią, gdzie można usiąść i odpocząć.  

JK: Współpracujecie na zasadach nieformalnych: ludzie odchodzą, przychodzą. 

MO: Wytwórnia na pierwszym, najniższym poziomie jest miejscem do pracy…

KK: Otwartym...

MO: Dokładnie, można przyjść, skorzystać z zasobów, które tam się znajdują, można wykupić członkostwo i każdy pracuje na własny rachunek, może współpracować z innymi. Nie ma rygoru, ściśle nakreślonego planu, każdy robi to co uważa i jak wykorzysta te możliwości, to zależy już od niego. My, jako organizatorzy staramy się by to miejsce było przyjazne i otwarte.

KK: Cenowo też wydaje się być przyjazne…

MO: Taka była idea. Od kilkudziesięciu złotych można korzystać z narzędzi i przestrzeni do pracy. Cena biurka w co-workingu wynosi około 500 zł miesięcznie, u nas za połowę tej kwoty można mieć też dostęp do narzędzi. Pomysł był taki, żeby stworzyć miejsce, które ma służyć studentom i absolwentom, którzy zaczynają swoją działalność zawodową, i nie mają miejsca do pracy. Idealnie by było gdyby, takie miejsce dostępne było za darmo.

JK: Nie boisz się tego, że jak nie ma zasad, to ktoś, pracując przy dużym projekcie, może nagle zrezygnować. Wyjdzie w piątek i nie wróci już w poniedziałek?

MO: To jest wliczone w ryzyko. Zdarzyło się tak, ze ktoś korzystał z Wytwórni, a potem nie zapłacił, ale miejsce ma być otwarte, a my opieramy się na zaufaniu i odpowiedzialności. Czasem ponosimy tego konsekwencję, ale zazwyczaj wszystko działa sprawnie i jest to lepsza droga niż regulacje i nakazy. Myślę, że dzięki temu buduje się też odpowiedzialność za miejsce i ludzi wokół. Powstaje coś co nazwał bym kapitałem zaufania.

JK: Można o was powiedzieć, że jesteście "rzemieślnikami XXI wieku", ale wasi członkowie nie mają zawodowego wykształcenia, to raczej absolwenci ASP, politechniki?

MO: To prawda. Mamy tutaj osoby z wykształceniem kierunkowym, architektów, absolwentów ASP, ale także humanistów, którzy postanowili odnawiać meble i mogą to u nas robić, bo jest się od kogo uczyć i jest się na czym uczyć.

KK: Będąc w temacie uczenia, organizujecie też warsztaty?

MO: I to jest ten drugi poziom: Wytwórnia jest miejscem do pracy, ale jest też miejscem wydarzeń. Sami organizujemy warsztaty albo gościmy wydarzenia. Mamy taki cykl "rękoczyny", poświęcony różnym technikom wytwórczym: renowacji, tapicerstwu, ceramice, krawiectwu, technikom graficznym. Organizujemy warsztaty podczas których każdy może przyjść i nauczyć się jak wytworzyć samemu własny przedmiot.

KK: Te osoby, które przyszły na warsztaty, zostają u was na dłużej, wracają?

MO: Często się tak zdarza, że gdy ktoś zobaczy jaką satysfakcję daje zrobienie czegoś własnoręcznie zostaje na dłużej. Pracowanie manualnie, zbudowanie czegoś od nowa, to świetny relaks po pracy umysłowej.

KK: Daje też wymierny efekt. Jak zrobimy stołek, to możemy na nim na przykład…usiąść.

MO: Tak, myślę, że jest to problem wielu zawodów: nie widzi się celowości swoich zawodowych poczynań, ani ich namacalnych efektów. Przysłowiowe cyferki w kolumnach często nie przekładają się na poczucie, że wytwarza się jakąś namacalną wartość.

JK: No tak ale jesteśmy w Krakowie absolwent architektury, ASP…

MO: …ma ciężko…

JK: Przede wszystkim powinien tworzyć sztukę (śmiech). Może powinien malować obrazy, stawiać instalacje ?

MO: My stawiamy na sztukę użytkową. Funkcjonuje jeszcze taki stereotyp, który mija się z rzeczywistością lub z nią przegrywa, że Kraków jest miejscem gdzie powinno się funkcjonować wyłącznie w obszarze tak zwanej sztuki wysokiej. 

Oczywiście u nas też są osoby, które malują, ale przede wszystkim stawiamy na wartości użytkowe i zastosowanie praktyczne: bardziej na design niż na sztukę wysoką sensu stricte.

 

Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

1 2 3  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.