Kulturalnie

Krakowski tygiel kulturalny: Strach przed dobrą architekturą

Friday, 18.09.2015 15:35 |  Autor: Jarosław Knap | 
Rozmowy |  Krakowski tygiel kulturalny |  Kulturalnie
Najzdrowsze są społeczeństwa, które mają odwagę eksperymentować a źle pojęty konserwatyzm wynika najczęściej z niewiedzy. O tym jak zmieniać Kraków rozmawiamy z architektem Józefem Białasikiem, współzałożycielem pracowni B2 Studio
Pawilon dużych kotów
Pawilon dużych kotów
Józef Bałasik w pracowni
Salwator City
Pawilon dużych kotów
Józef Bałasik w pracowni
Salwator City
Pawilon dużych kotów
Józef Bałasik w pracowni
Salwator City
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Bądź pierwszym który oceni ten artykuł!

Jarosław Knap: W Krakowie mamy Wawel i wokół same zabytki. Zabytkiem jest nie tylko Hotel Cracovia ale też magazyny, pozostałości fabryczne. Takie miasto, w którym słowo architektura staje się tożsame ze słowem zabytek. Powoli zaczynam się tu czuć jak w skansenie. Nie ma Pan podobnego wrażenia ?

Józef Białasik: Takie zachowawcze podejście do architektury istnieje i trzeba w końcu powiedzieć jasno, że jest ono szkodliwe. Zawsze istnieje spór pomiędzy konserwatorami a modernistami, bo Ci pierwsi chcieliby wszystko zachować a Ci drudzy zbudować wszystko od nowa. Prawda jednak leży pośrodku. Problemem jest to, że nikt tego nie waloryzuje, nie definiuje co tak naprawdę jest wartościowe a co nie ma wartości i można się tego pozbyć.

JK: Kiedy wyjdę na ulicę straszy mnie Forum, Cracovia, Szkieletor. Same straszydła zamiast nowoczesnej architektury.

JB: Jest to rodzaj źle pojętego konserwatyzmu, unikanie rzeczy jednoznacznych i zdecydowanych. Taki strach najczęściej wynika z niewiedzy. To widać i słychać zarówno w dyskusjach publicznych jak i w urzędach. Opisywane przez Pana przypadki są jednak różne. Szkieletora powinno się po prostu zburzyć i zbudować na jego miejscu coś innego, nowoczesnego. Podobna trochę jest sytuacja na Romanowicza na Zabłociu, gdzie straszy biurowiec Telopodu. On nie ma żadnej wartości architektonicznej ale nikt go nie zburzy, bo plan nie pozwala na budowę nowego budynku o takiej samej wysokości. Inna sytuacja jest w przypadku Hotelu Cracovia. Ten budynek ma pewne wartości architektoniczne, choć nie tak wybitne jak twierdzą zwolennicy i nie tak marne jak mówią przeciwnicy.

Inwestorowi zupełnie niepotrzebnie nałożono zbyt wiele ograniczeń i skończyło się to na patologii odtwarzania w nowej inwestycji fragmentów lub uformowań budynku istniejącego – to zupełnie niepotrzebne i nawet niepoważne.

W tym przypadku powinno się zadbać jedynie o zachowanie charakteru przestrzeni, pewnego otwarcia urbanistycznego i gabarytów. Remontowanie nie funkcjonalnego dziś budynku nie ma sensu.

Technicznie to budynek przestarzały. Powinniśmy wytwarzać nowe wartości a nie przykręcać śrubę inwestorom, i tak nie mając wpływu na ostateczny rezultat, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

JK: Jeśli popatrzymy na architekturę plomb czy nadbudów w centrach miast to te w Europie Zachodniej są nowoczesne. W Krakowie zbyt często udają nieudolnie starą zabudowę.

JB: Jestem wrogiem udawania starego. Uważam, że oprócz projektów konserwatorskich takie udawanie to błąd.

Powinien istnieć prymat urbanistyki nad architekturą. Architektura ma prawo i powinna być (oczywiście w części)eksperymentalna z pełną świadomością ryzyka tego, że popełni się błąd. Najzdrowsze są społeczeństwa, które mają odwagę eksperymentować. W Polsce tego brakuje a Kraków nie jest tu wyjątkiem. Tak jest praktycznie we wszystkich dużych miastach.

Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

1 2  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.