Kulturalnie

Pasjonaci

Friday, 17.08.2012 11:13 |  Autor: Jarek Knap | 
Z innej beczki |  Kulturalnie
Siedzisz w pracy od rana do nocy, a w niedzielę zastanawiasz się, co można jeszcze zrobić? Pracoholizm? Skądże znowu. Pasja, czyli coś, co nas nakręca, co powoduje, że chce się żyć.
Rys. Tomek Domański
Rys. Tomek Domański
Rys. Tomek Domański
Rys. Tomek Domański
Rys. Tomek Domański
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 3 ocen.

Człowiek Drukarnia - Wojciech Kulasa

Pierwsza kultowa Drukarnia była na piętrze przy Mikołajskiej. Ściągała przez lata bohemę Krakowa. Tutaj upijali się aktorzy, dziennikarze i studenci. Spaliła się klasycznie i z godnością, jak przystał na starą kamienicę w Krakowie, czyli przez zwarcie instalacji elektrycznej.

Najbliżej do Drukarni było wtedy aktorom z pobliskiego Starego i ze Słowaka. Sensację wzbudził kiedyś Żebrowski, który, nie przebierając się, zaglądnął do Drukarni w stroju Wiedźmina. Ostatni goście wychodzili czasem w południe dnia następnego, a rolę dzisiejszych sal VIP pełniła kuchnia, gdzie filozofia mieszała się ze sztuką, a ta ostatnia z alkoholem. Recepta Kulasy od lat jest taka sama: koncerty, muzyka do tańca i klimat miejsca, który tworzy otwierając kolejne knajpy. Drukarnię przeniósł na plac Nowy, a potem na Nadwiślańską, odkrywając tak naprawdę Podgórze.

Teraz zarządza barką Alrina, koło kładki Bernatki, która odżyła i zamieniła się w klub muzyczny. Siedzimy na barce, a Wojtek z zapałem w oczach opowiada mi o najnowszych planach koncertowych. Padają największe polskie nazwiska jazzowe: Wojtek Grobosz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Jarek Śmietana. - Jak zaczynałem? Od Paki oczywiście, którą stworzyliśmy razem z Mirkiem Wujasem i Aliną Piętą. Potem kultura studencka wciągnęła mnie do tego stopnia, że zostałem nawet dyrektorem Rotundy. Z Paki i z Rotundy zostały Wojtkowi przyjaźnie, które przetrwały lata. Jeżeli gdzieś pojawi się z nowym pomysłem na klub to prawie pewne jest, że oprócz jazzu zagra też Janusz Radek czy Raz Dwa Trzy. W latach 90. zrobił w Nowym Sączu Juwenalia w Wyższej Szkole Biznesu, a w centrum miasta założył pierwszy z prawdziwego zdarzenia klub jazzowy Absolwent. Klub stał się tak popularny, że zainteresował się nim nawet ksiądz z miejscowej parafii, przestrzegając przed miejscem - pełnym szatana. Ksiądz Natanek byłby dumny.

Pijemy drugą kawę, a Wojtek znów opowiada o nowych projektach. - Pod koniec lipca ściągam Sterlocksa, rapera z Gujany Holenderskiej, w każdą niedzlelę do końca wakacji będę robić w południe spotkania jazzowe na zewnątrz. Już mam zaklepany Beal Street Band, Old Metropolitan Band i Boba Jazz Band. Marzyciel, pasjonat? Prawda jest taka, że zawsze mu się udaje.

1 2  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.