Smaki

Z sercem do przetworów

Tuesday, 02.09.2014 23:03 | 
Smaczki |  Przepisy |  Smaki
Nadeszła jesień, dlatego powinniśmy zacząć myśleć o przetworach, które pozwolą na zamknięcie ulubionych smaków lata w słoikach. Korzystając z możliwości, jakie daje nam natura, nie idźmy na łatwiznę i nie kupujmy gotowych sklepowych produktów, ale spróbujmy sami przygotować przetwory, wkładając w to zapał, wiedzę naszych babć i serce.
Fot. materiały promocyjne
Fot. materiały promocyjne
Jacek Łodziński z wykształcenia ekonomista, z urodzenia kupiec, z pasji etnograf i kucharz. Podróżując po świecie poznaje nowe miejsca i ich smaki. Prowadzi Restaurację Pod Aniołami w Krakowie.
Fot. materiały promocyjne
Jacek Łodziński z wykształcenia ekonomista, z urodzenia kupiec, z pasji etnograf i kucharz. Podróżując po świecie poznaje nowe miejsca i ich smaki. Prowadzi Restaurację Pod Aniołami w Krakowie.
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 1 ocen.

Wszystkie letnie owoce i warzywa można zamienić w przetwory. To dar natury, który powinno się docenić i jak najlepiej go wykorzystać. Ja sam jestem prawdziwym maniakiem przetworów – odkąd zamieszkałem w domu, gdzie jest więcej przestrzeni, co roku „produkuję” kolejne słoiki. Dużo eksperymentuję w poszukiwaniu nowych, ciekawych smaków. Posiadam też przetwory, które mają po 20 lat i po ich otwarciu okazuje się, że wciąż są dobre, ba!, pyszne.

Najprostszym sposobem na zatrzymanie smaków lata jest zamrażanie owoców i warzyw. To szybka i nieskomplikowana metoda, ale niedoskonała – pozbawia produkty części witamin i smaku. Innym sposobem są różnego rodzaju marynaty i zalewy. Warto zwrócić się ku przepisom naszych mam, babć i prababć, a nawet jeszcze starszym – dworskim i klasztornym – które zachowały się do dnia dzisiejszego. W dawnych czasach, obok gotowania i smażenia, powszechną metodą obróbki pokarmu było suszenie, które obecnie jest niemal zapomniane. Suszono wszystko; od owoców i warzyw, przez ryby, a skończywszy na mięsach. To była jedna z najstarszych technik; stosowano ją już 60 tys. lat temu na terenie dzisiejszego Krakowa. Obecnie znane są nam głównie suszone owoce i warzywa takie, jak pomidory, morele, śliwki… Te ostatnie są smaczne same w sobie, ale dodają też charakteru innemu rodzajowi przetworów – powidłom.

Dawniej powidła przygotowywano w żeliwnych lub miedzianych kotłach. Do syropu (roztwór wody z cukrem) wrzucano lekko rozgniecione, wypestkowane śliwki węgierki. Ważny był okres ich zbioru – wczesna jesień, a więc połowa września, kiedy owoce zdążyły nabrać najwięcej promieni słonecznych, a co za tym idzie także słodyczy. Takie śliwki były miękkie, lekko zmurszałe i same spadały z drzew. Prawie w ogóle nie dodawano cukru (lub w bardzo małych ilościach). Istotą dobrych powideł jest wielokrotne smażenie, nawet przez kilka dni, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji – gęstej, zwartej, ciemno połyskującej. Są gotowe, kiedy nabrane na łyżkę i odwrócone do góry nogami nie spadną z niej. Dodatkowych wartości smakowych i zapachowych dodają suszone śliwki i sam dym z drewna bukowego lub olchowego, którymi przechodzą powidła.

1 2 3  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.