Styl

FashionPhilosophy Fashion Week Poland z nowej perspektywy

Wednesday, 23.10.2013 19:11 | 
Styl
Założenie było piękne - ja, jako wolontariusz 9. edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland piszę o łódzkim tygodniu „od podszewki“. Codziennie, po każdym dniu pracy. Plan dobry, gorzej z realizacją. Gdy po trzynastu godzinach, wbrew pozorom ciężkiej pracy, wracałam do domu, ostatnią rzeczą której pragnęłam było pisanie artykułu. Po głowie chodziła mi wtedy tylko jedna nęcąca myśl – jak najszybciej iść spać. Zacznijmy jednak od początku...
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 3 ocen.

Już we wrześniu, przeglądając oficjalną stronę wydarzenia natrafiłam na zakładkę „wolontariat“. Pomyślałam ‘zgłoszę się!‘. Nic nie tracę, a zyskam nowe, ciekawe doświadczenie. Wolontariuszem nie zostaje jednak każdy kto wyśle swój formularz... Żeby dostać identyfikator wolontariusza musiałam udać się do Łodzi na rozmowę. Jadąc pociągiem czułam ogarniający mnie, z minuty na minutę coraz większy strach; jak się potem okazało zupełnie niepotrzebny i bezpodstawny. Na rozmowie czułam się jak na spotkaniu z dobrymi znajomymi. Wydawało mi się, że poszło naprawdę nieźle. Nie myliłam się, za parę dni dostałam maila z dokładnymi informacjami dotyczącymi sekcji przy której miałam pomagać... Trafiła mi się sala pokazowa – najbardziej pracowita, ale i najbardziej interesująca ze względu na możliwość zobaczenia wszystkich pokazów.

 Główna część fashion weeku trwa od czwartku do niedzieli. Czwartek to dzień ze stosunkowo małą liczbą pokazów, traktowany jako czas na ‘wdrożenie się‘ w swoje nowe zajęcie. To właśnie ten dzień przeznaczony jest na zapoznanie się z planem widowni, która podzielona jest na różne segmenty. Vipy, media, kupcy, blogerzy, zagraniczni dziennikarze, goście – wszyscy mają siedzieć na odpowiednich miejscach. I tu właśnie zaczyna się praca wolontariuszy – mają zadbać o to, by każdy siedział we właściwej sekcji, na odpowiednim miejscu. Wszystko uprzejmie, z uśmiechem na twarzy.

 Nie odkryję chyba Ameryki jeśli zauważę, że dosłownie wszyscy chcą siedzieć w pierwszym rzędzie... Właśnie dlatego w piątek i sobotę, kiedy pokazów jest najwięcej, prezentowane są kolekcję najbardziej znanych projektantów, a do Łodzi zjeżdża się najwięcej gwiazd, na sali pokazowej panuje istny chaos. Do nas należało by ten chaos, nie przerodził się w bałagan.

 Praca wolontariusza to praca 24/7. Czy istnieje coś takiego jak przerwa? Istnieje – w trakcie pokazów, bo w czasie między pokazami trzeba rozłożyć magazyny na pierwszych rzędach, obmyślić dalszy plan działania, przygotować salę od strony technicznej. I na to czasami przydałoby się parę minut więcej. Aktywność na pełnych obrotach. Dlatego wiele osób pyta mnie czy warto... Bez zawahania odpowiadam pewnym siebie „tak“. Dla osób modą niezainteresowanych nie będzie to nic niezwykłego, ale ci, którzy są jej entuzjastami w mgnieniu oka wynajdą coś co w pełni wynagrodzi trud i wysiłek włożony w wolontariat. A wrażeń jest co niemiara, uwierzcie mi ;)

 Gabriela Sacha

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.