Styl

Prawo w modzie

Tuesday, 05.11.2013 09:00 |  Autor: Marcin Balicki, Marta Prządo | 
Projektanci |  Z innej beczki |  Styl
Wydawać by się mogło, że w XXI wieku każda dziedzina ludzkiej działalności została dokładnie opisana pod kątem prawnym. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że branża mody, jedna z najpopularniejszych i mająca duży wpływ na nasze codzienne życie, zmaga się z niedopasowaniem przepisów prawnych. O ile wielkie domy mody mają po swojej stronie całe sztaby prawników, o tyle początkujący projektanci są zdani na siebie w przedzieraniu się przez gąszcze przepisów.
Wielkie domy mody mają po swojej stronie całe sztaby prawników, fot. źródło: TRENDY 4 (35)/2013
Wielkie domy mody mają po swojej stronie całe sztaby prawników, fot. źródło: TRENDY 4 (35)/2013
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 3 ocen.

Branża mody, jak mało która, w dużej mierze opiera się na wyobraźni i pomysłowości. To jednak nie oznacza, że projektanci mają niczym nieskrępowaną swobodę w tworzeniu. Jest wręcz przeciwnie – ich pomysły są często obwarowane wieloma ograniczeniami takimi, jak dostępność materiałów, koszty produkcji, prognozy najbliższych trendów czy sezonowość. Osiągnięcie sukcesu w tej dziedzinie nie jest więc zależne jedynie od kreatywności, a tym, którym się uda, grożą nowe przeszkody w postaci konkurencji, która mniej lub bardziej uczciwie zacznie naśladować to, co sprawiło, że nowym projektantom udało się zaistnieć.

Niezharmonizowanie wielu regulacji ze specyfiką branży mody sprawia, że wielu projektantów i domów mody zmaga się z falą podróbek swoich projektów. Prawdą jest, że wiele pomysłów można przekuć na tzw. prawa własności intelektualnej. Przykładowo mogą to być: fotografia nadrukowana na koszulce, dyskretny znak towarowy na rękawie czy charakterystyczny wzór kieszeni. To jednak kropla w morzu potrzebnych obostrzeń, dzięki którym będzie można chronić swój dorobek.

Większość przedsiębiorców z branży mody jest zagrożona dwoma rodzajami nieuczciwych praktyk: podrabianiem, czyli oznaczaniem produktu cudzym znakiem towarowym, oraz imitowaniem, czyli kopiowaniem wyglądu produktu. Konkurencja wie, że granica między inspiracją a imitacją jest cienka, ale mimo to bez zawahania podejmuje ryzyko, nieustannie wyszukując okazji do wykorzystania prac oryginalnych twórców (tzw. free riding) lub pasożytowania na ich renomie.

Z tą plagą walczą wszyscy, zarówno światowej sławy domy mody, jak i początkujący projektanci na skalę krajową. Tylko na przestrzeni ostatnich miesięcy marka Gucci musiała zmierzyć się z kilkuset domenami o takich nazwach, jak „2013freegucci-handbags.com” lub „all-gucci-japan.com”, założonymi przez jedną osobę, która oferowała tanie podróbki produktów Gucci. Z tym samym problemem boryka się dom mody Chanel. Z kolei marka Louis Vuitton walczy z konkurencją, która zdążyła zarejestrować znak towarowy „LOUIS V” i opatrywać nim okulary przeciwsłoneczne.

1 2 3  

Wasze opinie 

Komentarze

Jeszcze nikt nie komentował‚ tego tekstu.